Włochy (podaje dzisiejsza Rzeczpospolita) posiadają prawie 600 tysięcy służbowych samochodów, najwięcej na świecie. Główym beneficjentem tych dóbr, wśród wszystkich instytucji państwowych, jest Ministerstwo Gospodarki i Finansów, posiadające 9 tysięcy pojazdów. Organ, który oficjalnie zajmuje się dbaniem o wzrost gospodarczy i stabilność budżetu etc. Czyli po raz kolejny widać, że politycy i ekonomiści niekoniecznie muszą być najlepszymi zarządcami gospodarki, i niekoniecznie jej dobro musi im leżeć na sercu.
Zwłaszcza, że Włochy tym świetnym zarządzaniem pochwalić się raczej nie mogą. PKB rośnie raptem o 1,6%, a bezrobocie pozostaje jednym z najwyższych w Unii. Gospodarka jest oceniana jako mało dynamiczna, niekonkurencyjna. Jeszcze niedawno mieli olbrzymie problemy z inflacją, i kto wie, może do dziś by je mieli, gdyby nie musieli spełnić wymagań do strefy Euro. Gdy się spojrzy na statystyki kraju, nie wygląda to obiecująco. Na pewno, mimo członkostwa w grupie G7, trudno ich nazwać wzorem do naśladowania.
Chyba, że mówimy o ststystykach dotyczących budżetu. Pod tym względem kraj jest w czołówce, i to światowej. Podatki pochłaniają prawie 60% dochodu narodowego, co ma przełożenie na olbrzymie dochody budżet, sięgające dziś już 800 mld Euro. Wydatki też imponują, to prawie 900 mld Euro. Jednym słowem: góra pieniędzy do społecznego podziału i uczynienia wszystkich szczęśliwymi. Tylko czeka, aż ktoś ją wykorzysta.
Tylko jak juz pisałem niewiele z tego wynika. Co więcej, choć na pewno część z tych pieniędzy idzie na tzw. cele socjalne, to jednocześnie olbrzymia pula jest przejadana przez machinę biurokratyczną po drodze. Choć może należałoby powiedzieć biurokratyczno-polityczną. W końcu to politycy są jedną z najlepiej opłacanych grup w kraju. Posłowie, na przykład, otrzymują diety dziesięciokrotnie większe niż średnio zarabiający Włoch. Też rekord w skali europejskiej. A osób publicznych na państwowym garnuszku jest dziś aż 430 tysięcy, i do tego dochodzi służba, np. właśnie kierowcy.
Ci politycy, urzędnicy, to nie są zapewne ludzie wzięci ot tak, z tłumu. Jak sądzę w samym ministerstwie pracują osoby po wyższych studiach, zapewne na kierunku ekonomia, zarządzaniu, czy po finanse. Znajdzie się w tym gronie niejeden doktor, a zapewne w parlamencie to i profesor. Same krajowe sławy i autorytety. Wszyscy chwalą się swoim profesjonalizmem, wiedzą o gospodarce i jej problemach. I zapewne z równą pewnością siebie głoszą, iż to dzięki nim ludziom żyje się dobrze.
A tak żyje się tylko im i ich kolegom. Gdyby te pieniądze pozostały w kieszeniach Włochów, gdyby nie szły na kolejne pomysły i dodatki dla panów specjalistów, mogłyby zostać wykorzystane na założenie firmy, lepszą szkołę dla dziecka, lepsze ubezpieczenie, lepszą żywność czy nowy, również lepszy, dom. Tak to jest w socjaliźmie, że beneficjentami sprawiedliwości społecznej są tylko centralni pianiści. Nawet jeśli ten ustrój posiada rynkowe elementy.



